#polityka #4konserwy #neuropa #bialekolnierzyki #ekonomia #tusk dziś przed komisją o luce VAT za jego kadencji: Tusk ocenił, że teza o szczególnym przypadku Polski jest niezgodna z faktami. Zarówno w czasie, który państwo badacie, jak i w czasie, którego państwo z bliżej nieznanych powodów nie badacie. W całym tym czasie, zarówno przed 2007 r., ale także dzisiaj mamy do czynienia ze zjawiskami i miejscami w UE, które przekraczają skalę tego zjawiska w Polsce. Dlatego nie lekceważąc w żadnym stopniu, w najmniejszym stopniu tego zjawiska na naszym krajowym podwórku, chcę wyraźnie podkreślić, że Polska nie była tutaj przypadkiem szczególnym czy wyjątkowym- mówił b. premier. Jak było naprawdę: https://www.forbes.pl/prawo-i-podatki/luka-w-podatku-vat-w-2018-wyniosla-122-proc/0ggz5s7 „Luka VAT osiągnęła w 2018 r. poziom 12,2 proc. przychodów teoretycznych, czyli była niższa niż średnia europejska według ostatnich dostępnych danych” – napisano w raporcie PIE. Zgodnie z raportem, instytucje analizujące lukę VAT oraz jej rozmiary w Polsce i pozostałych krajach Unii Europejskiej sygnalizowały pogłębianie się tego zjawiska w naszym kraju. Wyliczenia wskazują, że po 2008 r. nastąpił wzrost luki podatkowej do poziomu 24,2 proc. w 2015 r. W latach 2008-2009 wpływy z VAT spadły o 2,3 mld zł, a w latach 2012-2013 o 6,6 mld zł, co było zasadniczą przyczyną problemów w realizacji budżetu państwa po stronie dochodowej. „Wzrost luki VAT można też zaobserwować analizując zmiany udziału wpływów z podatku VAT (w ujęciu memoriałowym) w PKB krajów Unii Europejskiej w latach 2008-2015” – zauważono w raporcie. Wyliczono, że średnio dla całej Unii relacja ta uległa poprawie o 0,4 punktu procentowego, podczas gdy w Polsce pogorszyła się Czytaj dalej...

@przegryw_przegryw: Gdyby koszyk dóbr i usług konsumpcyjnych zawierał urojenia neuropków to inflacja już dawno przebiła by tę z #wenezuela . A poważnie, to czytam już kolejny wpis – tym razem wybitnego ekonomisty @invisibleborder – o tym że GUS manipuluje liczeniem inflacji poprzez wliczaniem do koszyka dóbr i usług pociągów i stali, w celu nie pokazania prawdziwej skali inflacji dla towarów codziennego użytku. Osobom, które powielają takie głupoty doradzałbym, żeby tą stalą to się jebnęli w głowę, może rozumek im to trochę uzdrowi. GUS mierzy oczywiście różne wskaźniki cen (także dla sektora przemysłu, rolnictwa itd), natomiast tzw. wskaźnik inflacji czyli cpi, dotyczy koszyka towarów i usług konsumpcyjnych (liczonych dla konsumenta miejskiego). Wszystkie pozycje są w nim odpowiednio ważone, a nie wyciąga się z nich zwykłą średnią. Dla przykładu największym segmentem w koszyku są wydatki na żywność ok 25% wszystkich wydatków, bo tyle mniej więcej wydają średnio ludzie na żywność. Dalej energia i użytkowanie mieszkania – 20%; transport (paliwa) – 9% itd. Przybliżoną strukturę koszyka dóbr konsumpcyjnych można znaleźć tutaj: Jeśli chcecie sprawdzić bardziej szczegółowo strukturę koszyka to odsyłam do roczniku statystycznego strona 457. Link do pobrania tutaj #ekonomia #gospodarka #4konserwy #bekazlewactwa i trochę #bekazprawactwa bo te głupoty są zapewne są plusowane ponad podziałami politycznymi. Czytaj dalej...

Wielokrotnie czytałem na wykopie o tym, że GUS zaniża inflację, co mnie w pewien sposób zaczęło zastanawiać nad konsekwencjami tego faktu. Otóż oficjalny wskaźnik inflacji ma w Polsce wiele zastosowań i faktycznie rząd Polski ma interes, by go zaniżać, jednocześnie jednak by groziło to poważnymi reperkusjami i nie rozumiem dlaczego ich nie jestem w stanie dostrzec. Otóż PiS, jak powszechnie wiadomo, masowo zadłuża kraj. Ale by móc zadłużać kraj, trzeba mieć od kogo pożyczyć. A kiedy ktoś pożycza pieniądze, chce na tym zarobić. A zarabia na odsetkach. W przypadku tego jak PiS zarabia, to wierzyciele zarabiają na odsetkach liczonych z uwzględnieniem inflacji ( http://www.obligacjeskarbowe.pl ). Obecne zadłużenie państwa na podstawie inflacji to 647 mld ( https://www.gov.pl/documents/1079560/1080340/zsp_2019_03.pdf/af23bb42-7a45-9e80-7e08-afcd334e5a8c ). Widziałem komentarze na wykopie, że realna inflacja za rządów PiS to 6-7% wobec oficjalnej na poziomie 1-2%. Oznacza to, zaniżenie o około 5%. Oznacza to, że skarb państwa nie wypłacał około 32 mld złotych odsetek każdego roku, które powinien zapłacić. I teraz tego nie jestem w stanie zrozumieć – jakim cudem międzynarodowe organizacje finansowe jak Moody, Fitch czy S&P nie zauważyły, że Polska jest krajem, który nie spłaca zadłużenia: https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_credit_rating Gdy takie działania podjęła Argentyna, firmy te od razu zareagowały obniżeniem ratingu do „śmieciowego” i odradzając jakiekolwiek inwestycje w ich obligacje. Co więcej – PiS dalej zadłuża Polskę. Dlaczego osoby dysponujące miliardami złotych dalej pożyczają pieniądze, widząc, że ich nie spłaca? Sens to ma tylko wtedy, kiedy GUS jednak nie fałszuje inflacji i skarb pa Czytaj dalej...