Powtórzę za oxfordzkim…

Powtórzę za oxfordzkim słownikiem *1, że inflacja to:

a general increase in the prices

Kilka razy na dzień na wykopie atakują trolle i gimbusy z tekstem – na jaką walutę zmienić swoje oszczędności, by je chronić przed inflacją?
Otóż poprzez przewalutowanie swoich oszczędności nie chronisz przed żadną inflacją. Dając prosty przykład – jeśli piwo kosztuje 4 złote i podrożało do 8 złotych, co z tego że masz oszczędności w euro? Płaciłeś 1 euro, teraz będziesz płacił 2 euro? No, nie licząc tego ile stracisz na spreadzie.

Przez przewalutowanie możesz chronić przed spadkiem wartości złotówki, ale nie przed inflacją. Ona zachodzi niezależnie do tego jaką masz walutę. Chociażby na przykład zawsze wzrasta gdy maleje podać towarów – mamy powszechną na całym świecie inflację żywności z powodu suszy i ASF2, nieważne jaką walutę masz, żadna Ciebie przed inflacją nie obroni.

W 2014 inflacja była 0%, w 2015 mieliśmy deflację, złoty stracił do dolara, euro i franka szwajcarskiego – głównych walut z naszego punktu widzenia. Złoty osłabł.

Obecnie mamy inflację około 3%, złoty się wzmacnia. Przez przewalutowanie żadnych oszczędności nie chronisz, tylko tracisz na spreadzie.

Kolejną rzeczą, która wykopkom rozwala Matrix jest to, że złoty się wzmacnia i nie rozumieją tego. Jak to – chleb miał być po 50 złotych, dolar po 15 złotych, a tutaj euro spadło do 4,22.

To pokazuje jak płytką wiedzę ekonomiczną mają wolnorynkowcy i wykopkowi kapitaliści, że nie mają pojęcia o podstawowych regułach. Od czego zależy wartość złotówki? Od jej podaży i od popytu na nią.

Im mniejsza podaż i im większy popyt jest droższa, im większa podaż i im mniejszy popyt, tym jest tańsza.

Wartość waluty reguluje rynek.

Skąd mała podaż i duży popyt? Złotówka jest droga – wartość waluty wyznaczają stopy procentowe, a te mamy wysokie. Tak – wysokie, bo mimo że najniższe w historii, to dalej wynoszą 1,5%. Na Węgrzech 0,9%. W innych krajach rozwiniętych(a do takich Polska należy, mimo zaklinania rzeczywistości przez wielu *3 ) są jeszcze niższe – w strefie euro i w Szwecji 0%, w Szwajcarii i Danii -0,75%. Skąd duży popyt? Bo ludzie jej potrzebują. Dlaczego? Generalnie polska waluta jest potrzebna zagranicznym importerom – chcą coś od nas kupić. Jak jedziesz na wczasy do Włoch i chcesz pójść na pizzę, najpierw kupujesz euro za złotówki, by mieć za co ją zjeść. Podobnie jak ktoś chce z Polski zamówić tłumiki samochodowe, to musi dać złotówki Polakom. I nawet nie ma znaczenia, że ma kontrakt w euro – polski januszex będzie musiał te euro zamienić na złotówki, by wypłacić pensje.

W Polsce mamy rekordową nadwyżkę*4. To oznacza, że więcej osób musi kupić z zagranicy złotówki, niż Polaków kupić walutę z zagranicy. Do tego ten bilans nie uwzględnia tego, co nam lata ratowało bilans, jednego z naszych głównych towarów eksportowych – siły roboczej. Jeśli ktoś jedzie na saksy i przywozi stamtąd 1000 euro – zaeksportował swoją pracę i zaimportował euro. Które będzie musiał wymienić na złotówki.

Ale jestem pewien, że mimo tych wyjaśnień i tak się pojawią kolejne setki zdziwień, że jak to, złotówka nie jest drugim Bolivarem i w jakiej walucie chronić oszczędności przed inflacją.

Nawet na to ostatnie pytanie poratuję odpowiedzą – otóż pieniądze się chroni przed inflacją w jeden sposób. Nie zmieniając waluty, tylko inwestując, po to chociażby jest inflacja. Obligacje, akcje, fundusze hedgingowe, nieruchomości. jedyny sposób ochrony oszczędności to I N W E S T Y C J A.

pokaż spoiler #ekonomia #gospodarka #inflacja #waluty #pieniadze #gruparatowaniapoziomu #60groszyzawpis #60groszyzawpisodmorawieckiego #pis #bekazkorwina #morawiecki